Lila i Hera - dwie koteczki z niekończącą się listą problemów zdrowotnych... POMOCY, KOCHANI!

Lila i Hera - dwie koteczki z niekończącą się listą problemów zdrowotnych... POMOCY, KOCHANI!

105zł
mamy
2,000zł
Potrzebujemy
6% Darowizna
3
Darczyńcy

Koniec zbiórki:
2018/05/20

Lila i Hera to koteczki adoptowane przez wolontariuszkę Fundacji Viva! Niestety obie mają bardzo poważne problemy zdrowotne, a ich leczenie to ogromne koszty, które po prostu przerastają możliwości finansowe Martyny. Koteczki znalazły w Martynie swojego człowieka, który jest gwarancją bezpieczeństwa i miłości. Mają zapewnioną troskliwą opiekę, są szczęśliwe. Tylko te problemy zdrowotne… Kochani, poznajcie historię dziewczyn i nie przechodźcie obok niej obojętnie. Prosimy was o poMOC! I oddajemy głos Martynie…

„Hera – nieśmiały dziukusek- koteczka, która pojawiła się w moim życiu w grudniu 2015. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, kiedy jej ogłoszenie adopcyjne wyświetliło mi się na facebooku. Jako kilkumiesięczny maluch pojawiła się nie wiadomo skąd w stadzie kotów na Pradze. Była brudna, chora i przerażona; jej oczy były w tak złym stanie, że wszyscy myśleli, że kicia oślepnie. Na szczęście oczka udało się uratować (chociaż zostały na nich blizny po wrzodach rogówki i Herka widzi +/- w 75%). Po wyleczeniu w ośrodku mogłam wreszcie zabrać moją kotunię do domu. Zdobycie jej pełnego zaufania zabrało mi kilka miesięcy, ale udało się i dzisiaj jest moim malutkim przytulaskiem.

Nadal boi się moich gości, ale mamy postępy – kiedyś w ogóle nie wychodziła zza łózka, teraz już pokazuje się, trzymając odpowiedni dystans.

Lilę adoptowałam w kwietniu 2016 roku, została zabrana pół roku wcześniej z podwarszawskiej wsi jako ok. roczne, bardzo chore biedactwo. Wolontariusze kociej fundacji wytypowali ją jako idealną kandydatkę na towarzyszkę Herki, jako że znane im były obie kotki. Jest bardzo przebojowa, przyjacielska, niczego się nie boi; kocha zarówno swoją kocią przyjaciółkę, jak i wszystkich ludzi – każdemu wskakuje na kolana i przynosi wędki do zabawy. Na umowie adopcyjnej widnieje adnotacja: „Po ciężkiej chorobie (caliciwiroza) kotka może wykazywać oznaki przewlekłego zapalenia górnych dróg oddechowych”. Niestety, powikłania trwają do dzisiaj…

Lila jest chora od 2,5 roku praktycznie bez przerwy… Raz jest lepiej, jak gorzej, ale weterynarze nie są w stanie całkowicie jej wyleczyć. Kicia oddycha jak Darth Vader, nawet kiedy nie ma gluta do pasa. (Kiedy katar się pojawia, muszę wycierać jej nosek trzy razy na godzinę…). Kichanie, wypływ z oczu – to nasza codzienność. Cud, że przy tym wszystkim kicia ma przynajmniej apetyt. Lili został pobrany wymaz do badania bakteriologicznego i mykologicznego, które nic nie wykazało. Rentgen czaszki również nie wyjaśnił problemów. Leki na odporność nie pomagają, antybiotyki pomagają, ale na krótką metę. Przed nami do zrobienia jeszcze rynoskopia, której koszt wyniesie ok. 800 zł…

Żeby było ciekawiej, katar to niestety nie wszystko. Od jakiegoś czasu obie kotki zaczęły mieć nawracające zapalenie pęcherza… Pierwsza była Lila w październiku, pęcherz był powiększony i bolesny, więc od razu wykonałam USG, które jednak nic nie wykazało. Od grudnia Hera również zaczęła mieć problemu z pęcherzem. Tylko skończymy leczenie i badania moczu wychodzą w normie, mija miesiąc, a ja mam znowu obsikane łóżko, w moczu znowu pojawiają się kryształy… Razem z weterynarzem planujemy wprowadzenie ich na karmę weterynaryjną (która będzie dodatkowym kosztem…).

Gorzej być nie może? Może.

Lila ma zapalenie dziąseł i ogromny kamień na zębach, którego nie można usunąć w związku z problemami z układem oddechowym… Herce z kolei co jakiś czas powracają infekcje oczu. W czerwcu zeszłego roku nagle standardowe badania krwi wyszły fatalne. Podejrzewano nadczynność tarczycy lub nowotwór, byłam przerażona. Na szczęście USG wykluczyło drugą opcję; jednak tarczyca faktycznie była powiększona. Na szczęście po wdrożeniu silnego odrobaczania wyniki krwi wróciły do normy. Tymczasem od grudnia męczymy się z nawracającym zapaleniem pęcherza…

Segregator z historią leczenia kotów niedługo będę musiała wymienić na większy, bo zaraz zabraknie miejsca na kolejne wyniki badań i zalecenia… Jedyna pociecha to to, że Lila nie przeżywa bardzo mocno wizyt u weterynarza – jak widać na zdjęciu dzielna kotka za każdym razem eksploruje gabinet i pomaga wprowadzać dane do komputera.  Niestety, nie można powiedzieć tego o biednej Herce, która boi się własnego cienia… Do tej pory leczenie kotek pochłonęło ponad 1000 zł. Kosztów będzie więcej…”

KOCHANI, BARDZO PROSIMY WAS O WSPARCIE! LILA I HERA TO CUDOWNY DUET, ZRÓBMY CO SIĘ DA BY IM POMÓC!  

NASZ CEL: 2000 zł

Lila i Hera - dwie koteczki z niekończącą się listą problemów zdrowotnych... POMOCY, KOCHANI!

105zł
mamy
2,000zł
Potrzebujemy
6% Darowizna
3
Darczyńcy

Koniec zbiórki:
2018/05/20

Robert B.
18/02/2018
30zł
Joanna M.
16/02/2018
20zł
Anonimowy .
14/02/2018
55zł