W imieniu Smykusia i jego opiekunki, serdecznie dziękujemy darczyńcy, który przkazał naszemu psiakowi całą konieczną kwotę!

Dzięki temu zapłaciliśmy za: zdjęcie RTG, które wykazało skręcenie w stawie nadgarstkowym z silnym obrzękiem. Została zastosowana iniekcja przeciwbólowa przeciw i przeciwzapalna lekiem Metacam, a do domu zostały wydane leki: carprodyl 50mg do podawania 2xdziennie przez 10dni  i został założony opatrunek usztywniający.

Zostało jeszcze 50 zł za które wykupimy dodatkowe leki dla Smykusia!

Dziękujemy za Waszą poMOC!

Smykuś - skręcony nadgarstek i ogromny ból - POMÓŻ!

250zł
mamy
250zł
Potrzebujemy
100% Darowizna
1
Darczyńcy
Smykuś jest 6-letnim bardzo żywiołowym i radosnym psiakiem, niestety od pewnego czasu pojawiły się wyraźne problemy z chodzeniem. Wykonane RTG ujawniło problemy z nadgarstkiem- skręcenie w stawie nadgarstkowym z silnym obrzękiem.. Są dni kiedy psiak w ogóle się nie podnosi tylko leży i piszczy. Trzeba go wnosić i znosić na schodach. Kochani, raz dwa jesteśmy w stanie zebrać potrzebną kwotę! Pomożecie?

Opublikowano w Zbiórki

Wczoraj (24.07) odbył się rezonans magnetyczny Bandziora. Bardzo dziękujemy za Waszą mobilizację i błyskawiczną zbiórkę, która pozwoliła nam zrobić to niezwykle kosztowne badanie.

Bez Was, Waszego serca i zaufania - nie poradzilibyśmy sobie...

Niestety badanie wykazało, że Banduś ma guza przysadki mózgowej. Paskudztwo rosło od dawna, ale dopiero teraz pojawiły się objawy: niezborność ruchowa, wycie, szczękościsk na zmianę z kłapaniem zębami i ślinotokiem oraz nietrzymanie moczu. Wcześniej Bandzior był leczony na niedoczynność tarczycy i miał poważne problemy z utrzymaniem prawidłowej wagi. Teraz wiemy, że to wina guza... Ale przecież tak wiele psów cierpi dziś na niedoczynność tarczycy. Nikt nie mógł przewidzieć, że ma to związek z podstępnym wrogiem, który rozpanoszył się w głowie psiaka...

Pragniemy podkreślić, że diagnoza została postawiona zaledwie w dwa tygodnie od pojawienia się objawów. To bardzo szybko... Wcześniej trzeba było wykluczyć inne choroby, które mogły dać właśnie takie objawy, czyli padaczkę, zwyrodnienia kręgosłupa czy nawet nowotwór kręgosłupa.

Rokowania są złe. Guz może potęgować objawy i doprowadzić nawet do ślepoty. W tym wszystkim dobra wiadomość (o ile o dobrej wiadomości w ogóle można mówić) to to, że nasz Bandziorek nie cierpi. To co widzieliście na filmie, wycie i popiskiwanie jest objawem ucisku guza na struktury w mózgu.

Obecnie Banduś otrzymał leki sterydowe na zmniejszenie objawów i leki nasenne, aby się nie męczył i nie denerwował.

Zapewniamy Was, że się nie poddamy. Rozpoczynamy serię konsultacji. Pierwsza już w najbliższy poniedziałek u dr Dariusza Jagielskiego z lecznicy Białobrzeska w Warszawie.

Walczymy! I dziękujemy, że jesteście z nami!

***

Wczoraj (01.08) niestety musieliśmy pożegnać się z Bandusiem. Konsultacja onkologiczna nie pozostawiła żadnych złudzeń co do tego, że można Go ratować... Stan naszego psiaka pogarszał się z dnia na dzień, napady padaczkowe były coraz częstsze. Bandek wył, a onkolog stwierdził, że to jednak jest z bólu... Określił ten ból jako silną, nieustającą migrenę... Bandek nie miał siły jeść, choć czuł łaknienie, nie mógł pić, choć ewidentnie chciał pić... Nie mógł iść na spacer choć jeszcze tak niedawno biegał po trawie łapiąc żabki.
Odszedł w domu, w ramionach swojej opiekunki Ani. Złamał nam serca, ale już nie cierpi. Biega za Tęczowym Mostem... Śpij kochany...

 

Wielki ból i cierpienie, nie wiemy co dolega Bandziorowi – POMOCY!

1,739zł
mamy
1,600zł
Potrzebujemy
109% Darowizna
40
Darczyńcy

Koniec zbiórki:
2017/08/24

Bandzior… Bandek… Banduś… Co mu jest? Co go boli? Dlaczego leki nie działają??? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko i wyłącznie rezonans, a sprawa jest pilna bo pies BARDZO cierpi. Tu w grę wchodzi ból i bezsilność opiekuna! Razem możemy zmienić ich los…

Opublikowano w Zbiórki

 

Nocka zmieniła hotelik na taki z opieką behawiorysty. Jak widać na załączonym zdjęciu już dawno zapomniała o sterylizacji... Robi powoli malutkie postępy i uczy się dalej relacji na linii pies-człowiek. Trzymajcie za nią dalej kciuki! ?

Dziękujemy za Wasze wsparcie!

 

 

Nocka wymagała pilnej sterylizacji... Pora opłacić fakturę!

500zł
mamy
500zł
Potrzebujemy
100% Darowizna
17
Darczyńcy
Nocka dużo w życiu przeszła, prawdopodobnie została bardzo skrzywdzona przez człowieka... Stan jej zdrowia też pozostawiał wiele do życzenia. Odkąd trafiła pod opiekę wolontariuszy sytuacja się zmieniła. Sunia otwiera się na człowieka, a jej stan zdrowia uległ poprawie na tyle, że sterylizacja stała się możliwa do przeprowadzenia. Pozostaje nam opłacić fakturę za zabieg i trzymać kciuki by Nocka odnalazła swojego człowieka i dom- taki na zawsze. Kwota nie jest duża, pomożecie?

Opublikowano w Zbiórki

Kochani, dzięki Wam Puszek jest już po operacji! Mamy dla Was wieści od opiekunki psiaka:

"Puszek jak na prawdziwego Twardziela przystało, dzielnie stoczył dzielny bój najpierw z głupim jasiem stojąc na baczność, potem narkozą warcząc na wszystkich wrogów, by na końcu stawić czoło bezwzględnemu potworowi: rakowi. Guz był ogromny i musiał go bardzo boleć... Po operacji psiak wyszedł o własnych siłach, ale później ból nie pozwolił mu się położyć. Stał tak kilka godzin:( bardzo się martwiliśmy, ale nic nie mogliśmy zrobić. Dostał antybiotyk i leki przeciwbólowe. W końcu padł i spał bardzo długo:) Zapomniał też jak się wchodzi po schodach. Musielismy go znowu uczyć kilka dni, powolutku pokazywaliśmy, że schody nie są straszne. Robiliśmy to z wielkim uśmiechem, wiedząc że za chwilę zobaczymy jego uśmiech... :) 
 
 
 
Puszek już po dwóch dniach przypomniał sobie, że trzeba warczeć, także już wiedzieliśmy, że wszystko ok. Pan Dr powiedział, że jego agresja mogła być spowodowana nadmiarem testosteronu, który był produkowany przez ten nowotwór i Puszek powinien zrobić się milszy. Uśmiechaliśmy się, ale ciężko nam było wtedy w to uwierzyć. Jednak miał rację: Puszek zmienił się diametralnie. Jest wesoły, zadziorny, uwielbia zabawki, zwłaszcza gryźć sznur  i szarpać swojego szczurka. Oj się na nim wyżywa!:) Wróciła mu chęć do życia, aż niewiarygodne, że ma 12 lat. Jest szczęśliwy. Szuka nawet z nami kontaktu fizycznego, liże po rękach czasem, póki co tak niesmialo, ale jeszcze go nie dotykamy. Wczoraj przeżyłam chwile grozy, jak Puszek nagle mnie  w nos polizał:)  Bardzo Puszkowi pomaga Pepa, jego przybrana siostra, która mu pokazuje cały świat od nowa (niestety czasem też te złe rzeczy jak nawyk złodziejaszkowania i uciekania ze zdobyczami. ;) Puszek spędził całe 12 lat życia w dziurawej budzie, gdzie nie dość że było mu zimno, mokro, nieraz poczuł co to głód i pragnienie, to jeszcze rak niszczył jego małe ciałko od środka, sprawiając mu potworny ból i cierpienie.
 
 
 
 
Dziekujemy Państwu, Wam wszystkim którzy pomogli w organizacji zbiórki i tym, którzy grosik dorzucili, a także tym którzy udostępniali nasz post. Dziękujemy cudownym Paniom, które wskazały nam drogę do socjalizacji Puszka. Panu Doktorowi, który uratował Puszka od bólu. Wy wszyscy daliście mu nadzieje, radość i NOWE ŻYCIE. Bez Was to by się nie udało! :)"
 
 
 

Puszek jest wnętrem- konieczna jest operacja - POMÓŻ!

540zł
mamy
500zł
Potrzebujemy
108% Darowizna
22
Darczyńcy
Puszek przez 12 lat mieszkał w rozpadającej się budzie, w skrajnie złych warunkach... W tym miesiącu los się do niego uśmiechnął. Dobrzy ludzie, którym nie jest obojętny los zwierząt wzięli Puszka do siebie. Psiak jak się okazało jest wnętrem- ma w jamie brzusznej jądro, nowotwór wielkości jabłka. Konieczne jest przeprowadzenie operacji. Puszek ma wreszcie szansę na szczęśliwe życie, nie pozwólmy by nowotór mu w tym przeszkodził!

Opublikowano w Zbiórki

Zbieramy na kastracje i szczepienia małego Franka!

552zł
mamy
550zł
Potrzebujemy
101% Darowizna
16
Darczyńcy
Franek trafił pod skrzydła TPZ Opoczno w maju. Ktoś wyrzucił go przy drodze, mały stał tam i czekał? Na szczęście trafił na kogoś dobrego, kto nie mógł go tam zostawić samego i zwrócił się do grupy z prośbą o pomoc. Franek jest gotowy do kastracji i szczepień. Zbieramy na pokrycie kosztów z tym związanych. Prosimy o wsparcie!

Opublikowano w Zbiórki

Drodzy Pomagacze! Czy wiecie ile psich brzuszków nakarmiliście dzięki tej zbiórce? Baaardzo dużo! ? Dziekujemy w imieniu naszych podopiecznych ogonków. Widzicie te worki pełne karmy? To dzięki Wam! ?

Bezdomne psiaki proszą o karmę - SPRAWA PILNA!

505zł
mamy
500zł
Potrzebujemy
101% Darowizna
15
Darczyńcy
Psiaki znajdujące się pod opieką lokalnej grupy Vivy- Zwiarzaków z Mińska bardzo proszą pomoc w napełnieniu ich miseczek! Kochani, te psiaki nie miały lekko, teraz żyje im się trochę lepiej, chociaż wciąż nie mają "własnego" człowieka. Karma znika w bardzo szybkim tempie, a sytuacja finansowa nie wygląda różowo... Pomożecie napełnić psie miseczki? Szybka zbiórka na karmę! Dołącz i pomóż!

Opublikowano w Zbiórki
Kilka dni temu odszedł od nas Melonik... 

Przypomnimy Wam jego historię, bo malutki i jego ukochana rodzina na to zasłużyli.

Mały od początku miał ciężko - znaleziony na działkach w zimie cierpiał na ostry koci katar i zapalenie płuc, jedno oczko było już bardzo chore i nigdy później na nie nie widział.

Melonik, bo tak został nazwany, trafił do domu tymczasowego wiele miesięcy temu jako mały i słabo rosnący kociak - w chwili śmierci ważył nieco ponad 1500 gramów... a był to już niby dorosły kot! Dużo chorował i ciągle łapał infekcje, często miał problemy z niewidzącym oczkiem, które ropiało i wyraźnie malcowi przeszkadzało. Zapadła więc ważna decyzja o usunięciu oczka w połączeniu z zabiegiem kastracji. 
Malutki bardzo źle to zniósł i jakiś czas później zaczął mieć silne ataki padaczkowe i inne zaburzenia neurologiczne. Był diagnozowany przez świetnego neurologa, przeszedł badanie rezonansem magnetycznym, które wykazało nieprawidłową budowę móżdżka i ucisk płynu na niego. Padło straszne podejrzenie: fip.
 
Dom tymczasowy Melonika bardzo się dla kocurka poświęcił i spędzał z nim dzień i noc - co parę godzin jeździli z nim na kroplówki, także w nocy, w nocy też wstawali, żeby sprawdzić, jak się mały czuje i czy nie ma żadnego ataku. W pewnym momencie trafił na całodobowy szpitalik i też codziennie go tam odwiedzali. Wszystko obracało się wokół niego i wszystko ustawiali tak, żeby jemu było dobrze - zrobili wszystko, co mogli, a nawet dużo więcej, bo wiele osób nie byłoby w stanie aż tak się poświęcić.

 
W dniu kontrolnego rezonansu, Melonik miał znowu kilka ataków - do zabiegu dostał narkozę, po której nigdy tak naprawdę nie wrócił do siebie i już do śmierci pozostał nieprzytomny. Wynik rezonansu nie przedstawiał żadnych złudzeń - zmiany bardzo się rozprzestrzeniły i płyn mózgowy nie miał jak krążyć poprawnie - z fipem nikt jeszcze nie wygrał.  Po narkozie Melonik nigdy nie odzyskał przytomności... Po kolejnym nocnym ataku jego rodzina - jego prawdziwa, kochająca rodzina, która straciła kocurka zbyt szybko i kocurek zbyt szybko stracił ich - podjęła jedyną słuszną w tym wypadku decyzją i pomogła mu odejść, chociaż ich serca pękły w tym momencie na tysiąc kawałków.

Nie wiemy co jeszcze możemy napisać, więc może w tym miejscu podziękujemy wszystkim zainteresowanym losem małego, którzy udostępniali o nim wpisy, dopytywali co u niego, wpłacali na jego zbiórki i kupowali mu karmę, żwirek czy suplementy... Bez Was Melonik na pewno nie dotarłby tak daleko. Bardzo dziękujemy rodzinie Melonika za jej serce i wysiłek i poświęcenie - i mamy nadzieję, że i Wy w tym miejscu im podziękujecie. Melonik to był naprawdę wyjątkowy kocurek i nigdy go nie zapomnimy, tak strasznie nam go żal i mamy poczucie ogromnej niesprawiedliwości, że to się tak skończyło... Ale przynajmniej umarł kochany, a nie jako dwumiesięczny chory kocurek na mrozie w krzakach na działkach.
 
Żegnaj, Meloniku - biegaj szczęśliwy i zdrowy po drugiej stronie Tęczowego Mostu, gdzie już nic Cię nie boli.

Malutki Melonik z zapaleniem mózgu potrzebuje TWOJEJ POMOCY!

1,905zł
mamy
3,800zł
Potrzebujemy
51% Darowizna
59
Darczyńcy
Kochasz, dbasz, ratujesz z całych sił i kiedy już jesteście razem na prostej i jest całkiem ok nagle zwierzak zaczyna chorować i wszystko leci jak efekt domino, jedno za drugim... Melonik nie miał łatwego życiowego startu, ale przyszedł moment kiedy wydawało się, że najgorsze już za nim i wszystko będzie dobrze. Niestety, nagle pojawiły się problemy neurologiczne. Melonik po raz kolejny musi toczyć nierówną walkę z chorobą, ale Ty możesz go w tej walce wesprzeć!
Opublikowano w Zbiórki

Kochani, dzięki Wam Wsuwka mogła rozpocząć rehabilitację w Warszawie - mogliśmy też opłacić jej tomografię, która pokazała wrodzoną wadę - nieprawidłową ilość kręgów w odcinku lędźwiowym. Mała porusza się dużo sprawniej niż wcześniej, niestety prawdopodobnie nigdy nie będzie załatwiać się sama.U Wsuweczki wieeeelkie zmiany. Malutka przeprowadzila sie z Warszawy do Krakowa. Tam, w domu tymczasowym, wraz z innymi suwaczkami, bedzie kontynuowala rehabilitacje. Wsuwka to wyjątkowo dzielna koteczka. Koniecznie trzymajcie za nią kciuki!

Wsuwka - Sparaliżowane maleństwo ciągnie za sobą nóżki - POMÓŻMY!

5,012zł
mamy
5,000zł
Potrzebujemy
101% Darowizna
184
Darczyńcy

Koniec zbiórki:
2017/09/03

Malutka Wsuwka ma spraliżowane tylne łapki... Niewiadomo jaka jest przyczyna, ale wiadomo jaki mamy przed sobą cel- postawić to maleństwo na łapki. Aby tak się stało konieczna jest Wasza poMOC! Każda złotówka ma ogromne znaczenie. Wsuwka ma zaledwie 6 tygodni. To kocie dziecko, które zaczepia, chce się bawić i ma ogromną wolę życia. Walczymy o przywrócenie sprawności! Dołącz, okaż serce pomóż!

Opublikowano w Zbiórki
 
 
 
 
Kochani, czasem brakuje słów by wyrazić to co się czuje... Złość, gorycz, rozpacz... Bezsilność. Koteczka od kilku dni była coraz słabsza- nie chciała jeść, nie chciała pić, gorączkowała. Pojawiła się niewydolność krążeniowa. Mimo starań i walki o jej życie, nie udało się. Przeciwnik okazał się zbyt silny- prawdopodobnie przyczyną był FIP. Cichy zabójca, który atakuje nagle i niespodziewanie. Bezlitosny dla kocich istnień. Tak bardzo nam przykro.
Nie tak miało być...

Koteczka- przez zaplątanie łapki w drut prawie straciła kończynę - potrzebuje TWOJEJ POMOCY!

1,315zł
mamy
2,600zł
Potrzebujemy
51% Darowizna
24
Darczyńcy
Kotka została wypatrzona przez przypadkowe osoby, które powiadomiły wolontariuszy z lokalnej grupy Fundacji Viva! Koteczka prawdopodobnie zaplątała się w jakieś druciane ogrodzenie i nie była w stanie się uwolnić. Przez wrzynający się drut powstały bardzo głębokie rany, w których pojawiła się martwica. Dodatkowo weterynarz stwierdził zwichnięcie łapy w nadgarstku. Przed koteczką jeszcze długa droga w walce o sprawność. Potrzebuje TWOJEJ poMOCY!
Opublikowano w Zbiórki

 

 

Jesteście ciekawi co u słodkiej Bonifacji?

Koteczka zamienila lecznicową klatkę na dom tymczasowy. Powolutku odnajduje sie w nim i oswaja z dźwiękami domowego życia. Nie jest to dla niej proste, do tej pory znała tylko życie na ulicy. Boni dalszą rehabilitację przechodzi w domu, pod okiem tymczasowej opiekunki. Dzięki Waszym wpłatom udało się opłacić kilkadziesiąt zabiegów rehabilitacyjnych, badania kontrolne oraz konsultacje u specjalistów. Wasza poMOC ma MOC!

Bonifacja- koteczka z powykręcanymi łapkami - POMOCY!!!

4,030zł
mamy
4,000zł
Potrzebujemy
101% Darowizna
120
Darczyńcy
Trudno nam powiedzieć, jak długo ta młoda koteczka chodziła w tym stanie. Czy tak się urodziła, czy może ktoś ją skrzywdził. Strupki na jej łapkach sugerowałyby niedawny uraz, aczkolwiek już utrwalony. Ile osób wcześniej ją widziało? Na pewno nie jedna, kotka koczowała pod centrum konferencyjnym, na szczęście zareagowała osoba, której nigdy nie jest obojętny los zwierząt. Wylęknioną koteczkę udało się dostarczyć do przychodni. Potrzebna jest Wasza POMOC!
Opublikowano w Zbiórki
Strona 1 z 16